We wtorek rano Polskę obiegła informacja, że nie żyje 11-miesięczny Szymonek. W jaki dramatyczny sposób umarł ten chłopiec? Wypadek samochodowy, a może to ofiara nieuleczalnej choroby? Skądże. Lekarze ze Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie (nie polecam) postanowili, że 11 miesięcy życia wystarczy i odłączyli chłopca od aparatury podtrzymującej Jego życie. ZROBILI TO BEZ WIEDZY RODZICÓW I WBREW ICH WOLI!!!
O CO TU CHODZI?

Oddajesz chore dziecko do renomowanego (do tej pory szpitala), a jego pracownicy podejmują za ciebie taką decyzję. Gdzie my żyjemy?Niektórzy porównują tę sytuację ze sprawą Alfiego Evansa, która miała miejsce w Anglii rok temu. Dwuletni chłopiec, który cierpiał na nieznaną chorobę zmarł, a może został zabity, po tym, jak wbrew woli rodziców odłączony od aparatury podtrzymującej jego życie. Stało się to w świetle kamer i mimo propozycji leczenia chłopca w innych krajach. Czym się różnią te śmierci? W przypadku małego Alfiego decyzję o zakończeniu wentylacji mechanicznej podjął SĄD, a nie jakiś doktór od siedmiu boleści (nie mylić ze specjalnościami). Tamta sprawa zbulwersowała cały świat. Co sądzić o tym co stało się w Warszawie?

O CO TU CHODZI?
Gdzie podstawowe prawo zagwarantowane Dekalogiem, Konstytucją – prawo do ŻYCIA. Matka chłopczyka w rozmowie z „Super Expressem” przyznała, że lekarze odłączyli go od aparatury przed jej przyjściem i nie dali się jej nawet pożegnać z Szymonkiem!
Kiedyś, przed laty w TV Polsat prezentowany był serial Daleko od noszy. Tak absurdalny, że aż zabawny. Serial zaczynał się piosenką, która brzmiała złowieszczo:
daleko od noszy, od noszy najdalej, nie choruj – OMIJAJ SZPITALE
19 czerwca 2019
fot. archiwum prywatne rodziny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *